Pożegnanie 2011-10-28 17:15:33

Zwrócono mi uwagę - nieformalnie i nie wprost, że dalsze prowadzenie przeze mnie bloga może potencjalnie powodować niezamierzony konflikt interesów, a moje prywatne opinie, jakiekolwiek by one nie były, mogą potencjalnie zostać uznane - niesłusznie - za opinie mego chlebodawcy, dlatego podjąłem decyzję o skasowaniu niniejszego bloga.


Dziękuję wszystkim czytelnikom - i tym "wiernym" i tym okazjonalnym. Było miło. Naprawdę. I fajnie było wymieniać uwagi, czasem żartobliwe, czasem serio...

Prowadzenie tego bloga było dla mnie ciekawym doświadczeniem, więc nie uważam tego czasu za stracony, ani też nie czuję się specjalnie rozżalony. Podziwiam blogowiczów prowadzących swoje zapiski przez wiele lat, ja chyba i tak nie miałbym takiej cierpliwości, nie jestem typem długodystansowca. Można raz napisać o kaloryferach, raz o puchu z topoli, ale przecież wałkowanie tego co roku jest bez sensu... 

Niektórzy z was pamiętają, że już w styczniu tego roku zastanawiałem sie mocno, czy pisanie bloga kontynuować. W tym sensie zaistniała sytuacja tylko przyspieszyła to, co i tak było nieuniknione.

Niniejsza notka przez chwilkę "powisi" sobie tutaj, pod znanym nam wszystkim adresem. Następnie wszystko zniknie. Ale przecież ja zostanę:-)
Wszystkiego dobrego....

skomentuj (41)

Kolorowe zwierzątka 2011-10-26 13:42:57


W gazecie elektronicznej RosBiznes Konsulting opublikowano wyniki badań socjologicznych przeprowadzonych przez Lewada Centre, a dotyczących skojarzeń głównych rosyjskich polityków ze zwierzątkami i kolorami.  Czym silniejsze jest zwierzę tym silniejszą figurą jest polityk, który z jest z nim kojarzony. Możliwość i zdolność do zawierania kompromisów, cechy państwowca są kodowane poprzez symbole zwierząt i kolory. 

Dmitrij Miedwiediew kojarzony jest przez Rosjan z niedźwiedziem. Podlizują się - komentuje sekretarz KC KPFR Sergiej Obuchow - juz prędzej jest podobny do koali. Być może rzeczywiście Miedwiediew kojarzy się z niedźwiedziem bardziej przez nazwisko, tak czy inaczej świetnie dopasował się do Jedinoj Rossii (której symbolem jest niedźwiedź).

Władimir Putin w wyobraźni Rosjan przywołuje obraz lwa, a w gamie kolorów kojarzy się z państwowym "trikolorem": niebieskim, białym i czerwonym. Przeprowadzano takie badanie także 3 lata temu i wówczas - z 12 zwierząt do wyboru - Putina kojarzono z hieną.

Liderowi komunistów Genadijowi Ziuganowowi dostały się słoń i byk, a także tradycyjny kolor partii komunistycznej - czerwony. Z takimi skojarzeniami jego współtowarzysze partyjni są zgodni: haruje jak byk, jest dobry jak słoń - służy, ratuje, pracuje - opisuje go Obuchow.

Władimir Żyrinowski zmusza Rosjan do myślenia o małpie. Kolor, z którym go zestawiają, to nie związany z LDPR pomarańczowy (kolory partii to niebieski i żólty, zwierzę - sokół). W języku polityki pomarańczowy to kolor zachowań protestacyjnych, radykalnych, epatujących, a małpa wskazuje na dobre zadatki na aktora komediowego - wyjaśnia Grażdankin, wiceszef Lewady. Politycy dopuszczeni na legalną scenę są pompatyczni, sztucznie nadęci. Żyrinowski wyróżnia się więc na tym tle jako wyrazista osobowość.

Lider eserów Siergiej Mironow przpominana zdaniem ankietowanych kota i kojarzy się z kolorami szarym i żółtym (kolory partii pomarańczowy i czerwony, a talizman partii zostanie dopiero wybrany po wyborach do Dumy). Mironow zewnętrznie jest podobny do kota: dobry ale też z pewną chytrością...

Szef "Jabłka" Grigorij Jawliński zdecydowanie kojarzy się respondentom z zającem i kolorem zielonym, który jest też kolorem jego partii. Zając chyba najlepiej się tłumaczy rozmiarem, czyli niskim usytuowaniem w zwierzęcej piramidzie i bardziej rolą przystawki niż konsumenta. Choć, według zgodnych ocen, najlepszymi kolorami sprzyjającymi powodzeniu polityków i partii są czerwony, żółty i zielony.

Kiedy już znamy metodę ogłaszam konkurs dla wszystkich:
z jakim zwierzątkiem i kolorem kojarzą ci się (w kolejności ustalonej w ostatnich wyborach):
1. Donald NIC NIE MOGĘ Tusk
2. Jarosław NIKT NAS NIE PRZEKONA,  ŻE BIAŁE JEST BIAŁE A CZARNE JEST CZARNE Kaczyński

skomentuj (4)

Moskiewskie gry uliczne 2011-10-25 10:08:58

Wystarczy na kilka dni wyjechać z kraju i w związku z tym samodzielnie nie dopilnować, by...
No właśnie, nie wierzyłem do końca, ze pańskie oko konia tuczy, wracam, patrzę, aż tu nagle...
Na Maszy Porywajewoj (ciągle nie sprawdziłem na kogo się porwała)
zwinęli asfalt na odcinku 300 metrów!
Co jest, przecież to nie Wąchock tylko Moskwa, miasto jak najbardziej stołeczne!

Najpierw pomyślałem, że oto ucieleśniła się myśl nowego mera Moskwy, żeby dać zarobić swojej żonie, producentce kostki brukowej, zwanej tutaj plitką (to znaczy jak zwą żonę to nie wiem, o płytkę mi chodziło). No bo taka plitka mniej się nagrzewa w upały i w  ogóle nie emituje substancji szkodliwych dla człowieka, podczas gdy opary asfaltu są podobno szkodliwe.  I w ogóle. A płytka to moze ona jest i dużo droższa, ale za to lepiej wchłania deszcz i jest trwalsza. Według normatywów starcza na 30 lat, a asfalt tylko na 5. Góra.

Po weekendzie wracam do pracy. Patrzę, a tu, w nocy okazuje się, rozwinęli asfalt. Całkiem nowiuśki. I się teraz zastanawiam, czy opary nowego asfaltu są mniej szkodliwe niż starego?

skomentuj (2)

Z telewizji twoja matka.... 2011-10-23 20:01:53

Lenin wiecznie żywy


Pamiętam to hasło z dzieciństwa.
Dużo później usłyszałem, że Polacy używają powiedzenia "Wiadomość o mojej śmierci była nieco przesadzona".
A jeszcze potem dowiedziałem się, że Anglicy używają obrazowego określenia "alive and kicking", czyli że nie tylko żywy ale nawet jeszcze kopie...

Podczas przeglądu wyników gry w piłkę nożną w ramach Ligi Europejskiej z Polsat Sport dowiedziałem się, że w jednej z drużyn serbskich gra w tej lidze z powodzeniem Vladimir Ilic.
Piłkarz spełnia nawet tę ostatnią definicję:-)
Gdybym był ojcem Iljicem to jednak wybrałbym dzieciakowi jakieś inne imię.... 

Konkurs kucharzy

W TV4 obejrzałem porywający program pt. Mistrzostwa Australii dla Kucharzy Juniorów, gdzie zażarcie o tytuł walczyły dzieci w przedziale wiekowym 9-14 lat. Bardzo to było pouczające. Jednak z uwagi na moją nadwagę i niezdrowe skłonności pokazywanie tych wszystkich deserów i to jury cmokające z zachwytu to była czysta pornografia.

Mam w związku z tym do telewizji propozycję kolejnego programu. Chętnie zobaczyłbym Mistrzostwa Wysp Kokosowych we Wspinaniu się na Namydlone Palmy, w kategorii juniorek starszych (16-18). Jestem pewien, że na odsprzedaży licencji można będzie zbić prawdziwe kokosy. Czekam na pilny kontakt od działu kontaktu z widzami. Mogę napisać scenariusz...

Szarik wiecznie żywy

Jeśli się ostał jeszcze na tej kuli ziemskiej jakiś człowiek co nie oglądał Czterech Pancernych - jołki połki - to właśnie TVN7 rozpoczął - nie wiem już który-setny raz - emisję od pierwszego odcinka. Nie wiem tylko jak teraz interpretować politycznie niejasną postać niejakiego Sakaaszwili....

Po głębszym namyśle można stwierdzić, że serial to w ogóle dzieło prorocze. Przecież Olgierd - wódz od chmur - to przecież Kaczyński z PiS, Janek - taki jaśniejszy na głowie i z Trójmiasta - to przecież Tusk - on potem przejmuje dowództwo i rządzi aż do Berlina - czyli co najmniej przez dwie kadencje. A Gustlik toż to wypisz wymaluj zakamuflowana opcja niemiecka. Tylko jakoś Szarik mi się nie komponuje. Wiem kto jest bullterierem Kaczyńskiego, ale pies Tuska? Na Schetynę jednak nie wyglada. Choć, z drugiej strony, mądry taki i przebiegły...

skomentuj (0)

Przemyślenia antyterrorystyczne 2011-10-22 11:01:24

Na rosyjskim lotnisku międzynarodowym, w sekcji obsługującej odloty jest stanowisko kontroli pasażerów. Ponieważ zagrożenie terrorystyczne w ostatnich latach wrosło no to cóż, godzę się z tą niedo-godnością, która, jak sama nazwa wskazuje, odziera pasażerów z godności. Jeszcze trzydzieści lat temu człowiek by się naśmiewał z tych srodków bezpieczeństwa, bo wówczas jedynymi aktami terrorystycznymi były porwania samolotów przez tych co uciekali na zachód. Wówczas kontrola samolotu lecącego na zachód pod kątem niebezpieczeństwa porwania nie byłaby potrzebna: nie słyszałem o szaleńcach zawracających samoloty lecące na zachód, żeby lądowały w Nachodce, Workucie, czy na Magadanie. 


Jest nad czym ubolewać, widać, że w ciągu życia jednego, mojego pokolenia ogólny stan bezpieczeństwa ludzi mocno się pogorszył i coraz trudniej jest obronić ich przed nimi samymi.
Z drugiej strony raczej dobrze się stało, że i definicja Zachodu w tym czasie jakby się zmieniła; ani Warszawa ani Sofia jeszcze niedawno do Zachodu się nie zaliczały.
Z trzeciej znowu im bardziej patrzę na to co się wyprawia w Grecji i słucham w dziennikach, że w kolejce po zapomogi już stoją Włochy, a kryzys dociera do Francji, jak oglądam coraz bardziej krwawe i bez sensu protesty oburzonych, tym bardziej mam wrażenie, żeśmy dotarli na ten Zachód jakby trochę za późno...
Ale dość już tych zgorzkniałych refleksji, wrócmy do sprawy...

W Rosji do kontroli zdejmujemy buty, bo kiedyś, 10 lat temu, jakiś jeden palant, nie pamiętam czy w Londynie czy w Nowym Jorku, przemycał w obcasie buta ładunek wybuchowy. Od tego czasu zapewne już miliardy pasażerów zdejmowały i zakładały buty na lotnisku. To znaczy ze zdejmowaniem butów był na ogół mniejszy kłopot, gorzej z ich ponownym założeniem. Ja na przykład potrzebuję przy tym procederze łyżki do butów, ale takowej oczywiście na lotnisku nie ma i słusznie. Bo przecież pasażer mógłby ją ukraść, przemycić na pokład samolotu i sterroryzować za jej pomocą załogę albo współpasażerów i domagać się zmany trasy na Nachodkę.

W związku z tym proponuję, żeby pasażerowie po wejściu na lotnisko zakładali - jak w przedszkolu - specjalne miękkie kapcioszki, w których nic się nie ukryje, a buty dopakowywali do walizek. Przy odbiorze bagażu w porcie docelowym będzie można je znów założyć. Duża wygoda - zauważcie też ile tym jednym ruchem można przysporzyć nowych miejsc pracy (wytwórcy rzeczonych kapci, worków na kapcie, specjalnych składanych łyżek do butów z fotografią Putina na tle Kremla i innych utensyliów). Po przylocie, w sali odbioru bagażu wystarczy kilkanaście krzesełek, żeby sobie te buty założyć. Stanowiska mogą być nawet wyposażone w łyżki do butów, no bo chyba po zakończonym locie nie będziemy się specjalnie obawiać, że nasz były pasażer sterroryzuje za ich, tych łyżek, pomocą wszystkich mieszkańców miasta. 

Mam wrażenie, że każdy kraj wytworzył już swoich własnych terrorystów, by następnie skutecznie z nimi walczyć. O ile u Rosjan zdecydowanie przeważają terroryści terroryzujący wszystkich butami i ich zawartością, o tyle Bułgarzy w ogóle nie śledzą butów. Lubują się za to w obmacywaniu pasażerów płci obojga ręcznie i za pomocą przyrządu, który skutecznie odławia wszystkich posiadaczy ciał obcych powkładanych im do ciała w trakcie różnych dziwacznych operacji chirurgicznych. Widać z tego, że przeciętny terrorysta bułgarski przemyca swoje narzędzia pracy głównie pod pachami i w pachwinach oraz - ogólnie się wyrażając - w bardzo bliskim kontakcie z ciałem. Wypada wobec tego mieć nadzieję, by się terrorystom coś nie pomyliło, no bo jak Bułgar włoży sobie coś w buty to leżymy....

skomentuj (3)

Rozbiór psychologiczny Bułgara 2011-10-19 07:29:21

Otóż moja Pani-językoznawiec poczyniła szereg spostrzeżeń i nie zawahała się ich uogólnić. Uogólnienia na najwyższm poziomie abstrakcji podważają nawet dotychczas uznane schematy i zależności, takie jak harce między bazą a nadbudową, bytem a świadomością itd. Okazuje się że dużo rzeczy w istocie oddziałuje na siebie wzajemnie.

Jak okazało się to samo mamy w kulturze i języku. Nasze stwierdzenie

Chciałbym aby język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa

to postulat, by język był na tyle bogaty i rozwinięty, by bez przeszkód, możliwie jak najwierniej, przekazać myśli. Wynika z tego, ze myśl jest wolna, nieskrępowana, pierwotna, język zaś to narzędzie, środek przekazu myśli, czasem niedoskonały, więc myśl zniekształcający.

Ale nie należy zapominać, że myślimy przecież w określonym języku, on nam te myśli na swój sposób ubiera, organizuje i w swoje struktury wtłacza. Język więc kształtuje nasze myśli, czy nasz sposób rozumowania.

Bułgar to nie poeta, to prozaik. Język jest na tyle trudny i uporządkowany, wolny od dużej liczby synonimów (z łaciny i greki, służących gdzie indziej wzbogaceniu języka o synonimy lub wyrazy bliskoznaczne), że pisanie kwieciste, szerokie, nie jest mocną stroną Bułgarów. A więc i wśród literatów łatwiejsze będą formy krótsze  (opowiadania, nowele), nikt nie będzie dzieci katował wielostronicowymi opisami okoliczności przyrody.

Bułgar - nie literat, na każdy zadany temat gotów jest napisać co najwyżej krótkie streszczenie, a jeszcze lepiej wyrazić krótką opinię, zamiast recenzji.

Pamiętać należy także, że Bułgarzy to wolnomyśliciele, co podobno także wynika ze struktury języka. Jeśli na przykład uznajemy, że kluczowy dla zrozumienia sensu całego zdania jest czasownik i że w polskim występuje on bliżej początku zdania, już zaczynamy myśleć tropem mówcy i często odgadujemy sens tego co mówi, zanim skończy zdanie. W językach gdzie orzeczenie jest na końcu zdania, nie wiemy często co autor chiał powiedzieć, aż do ostatniej chwili.

Polak czy Rosjanin potrafią streścić swoją naukową tezę przedstawiając szybko etapy dochodzenia do niej i wynikające  z niej wnioski. Gdyby spytać obecnego na spotkaniu specjalistę Bułgara co o tym sądzi, odpowiedź byłaby zapewne: Nic nie myślę. Ale wniosek, że nas zlekceważył, że nie słuchał, 
byłby błędny. On słuchał, przyjął, ale zdania sobie jeszcze nie wyrobił, on je analizuje. Podobno jest tak dlatego, że Bułgarzy myślą liniowo i ich myśl niechętnie przeskakuje z jednej sprawy na drugą. Przewijają sobie w głowie na ogół po jednej rolce, za to robią to dokładnie i nie zajmą się kolejną zanim nie skończą z poprzednią. W porównaniu Polacy i Rosjanie potrafią "łapać w lot", są zaopatrzeni w "inteligencję emocjonalną", "rozumieja się bez słów" - osiąganie tego typu stanów z Bułgarem będzie rzadkie.

Na konferencjach naukowych Bułgar zaczyna dyskutować już po danej sesji, na przykład w przerwie na kawę.

Wnioski:
życie z Bułgarem odcina od szaleństw i życiowego awanturnictwa.
staje się monotonne i przewidywalne
ale też na ogół wolne od awantur i dantejskich scen

Recepta dla Bułgarów
uczyć się języków obcych na poziomie fluent, perfect, hodować dwujęzyczne dzieci - obywateli swiata i posyłać ich do obcojęzycznych szkół. Im większa bliskość stanu, w któym potrafimy myśleć w jezyku obcym, tym bardziej bułgarski nie będzie już jedynym sposobem formułowania i analizowania myśłi.

Ciekawe to wszystko, zapewne dyskusyjne, ale z góry przyznaję, że mało mam wiedzy by się do tego mądrze odnieść.

koniec bułgarskiego serialu
serial sponsorował hotel Anel, Sofia

skomentuj (4)

Język Bułgarów - jajca na oczi 2011-10-18 09:53:28

Wstęp z podziękowaniami dla załogi blog.pl
Wyobraźcie sobie, że siedzicie godzinę nad notką. Po jej wycyzelowaniu już wiecie: tak , to była jedna z Waszych lepszych notek w życiu!! Naciskacie przycisk Publikuj. A program filuternie zgłasza się okienkiem dialogowym Podaj login i hasło. Podajecie. To pozwala Wam na wejście do pustego okna, gdzie możecie zacząć pisać notkę od nowa. Na tak świetne, nieudokumentowane funkcje oprogramowania bloga są tylko dwa sposoby:
1. pisanie w zewnętrznym edytorze tekstu i przeklejanie wyniku do bloga
2. pisanie w blogu, publikując często, np. co akapit, wyniki pracy.
Pierwszy sposób odpada, bo edytory na ogół wprowadzają dużo zbędnego kodu, pojawiają sie teksty dziwnie sformatowane itd. Zostaje sposób drugi. Prośba do czytelników: nie dziwcie jeśli teksty bedą powstawały na waszych oczach, jeśli czasem będziecie mieli wrażenie, że tekst jest jakby niedokończony....
Ale do rzeczy...


Rosyjski a bułgarski, rosyjski a angielski
Po moim przylocie do Bułgarii natychmiast
runęło moje pierwsze przekonanie: że bułgarski jest bardzo podobny do rosyjskiego. Otóż zupełnie nie jest. Polak z Rosjaninem jakoś się dogada. Będzie mówił pomału, co jakiś czas doda do polskiego słowa rosyjską końcówkę, czasem doda do tego jakieś luźne rosyjskie słowo, typu ponimajesz? i komunikacja na podstawowym poziomie bedzie zapewniona. W Bułgarii nie. Czy bedziesz mówił po polsku czy po rosyjsku, to choćbyś robił to najwolniej i co drugie słowo wstawiał tuka albo tuk, to i tak nic z tego.

Przyleciałem do Bułgarii po intensywnym treningu z rosyjskim i w przeświadczeniu, że rosyjski jest tam dobrze znany i popularny bo podobny. Nie, nie i jeszcze raz nie. Młodzi nie uczą się go w ogóle, starzy udają że zapomnieli, a może zapomnieli go faktycznie, a w dodatku sam język jest do niczego nie podobny.... Za to okazuje się, że wszyscy mówią świetnie (moje kontakty służbowe w instytucjach centralnych i bankach) albo przynajmniej starają się mówić (hotel, restauracje, taksówki) po angielsku. W pierwszym przypadku poziom językowy rozmówców był bardzo wysoki, mówili płynnie na każdy temat, nie tylko zawodowy. W drugim zaś było to kilkadziesiąt wyuczonych słów "branżowych" plus doskonała znajomość liczebników:-)

Bułgarski to najtrudniejszy język świata? Specyfika bułgarskiego
Napotkani Bułgarzy uznawali swój język za najtrudniejszy język świata.

polski
Nie bardzo chciałem wierzyć, bo przecież Polacy twierdzą to samo, tego samego zdania są Wegrzy czy Finowie. Polacy katują wszystkich napotkanych obcokrajowców chrząszczem co brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie razem z Grzegorzem Brzęczyszczykiewiczem, a chyba też już pisałem kiedyś na tym blogu o moich znajomych Francuzach, którzy po przekroczeniu po raz pierwszy polskiej granicy na przejściu drogowym uznali, ze zepsuło im się radio. Nie mogli się dobrze dostroić do żadnej stacji, ciągle "nie trzymało fali" i szeleściło....

węgierski
Węgrzy też szeleszczą, gramatykę mają logiczną i ciekawą ale do niczego nie podobną, a jeszcze dla utrudnienia mieli swoją Komisję do spraw czystości języka, która w XIX w. usunęła z języka wszystkie słowa do czegoś podobne, czyli obce zapożyczenia i zastąpiła je rdzennymi węgierskimi odpowiednikami. Skutek taki, że dziś w węgierskim zrozumiemy pojedyncze nowe słowa typu radio i niewiele więcej. A w dodatku cała ta masa trudnych do rozróżnienia i wypowiedzenia samogłosek. Literka u albo o występująca saute, albo z kreseczką u góry albo z kropeczką, albo z dwiemia kreseczkami, albo z dwiema kropeczkami. Jedne wymagaja tulenia zaokrąglonych ust w ryjek, inne znów wymawiane są bardzo szeroko, dla nie-Węgra mówienie poprawne w tym języku grozi porażeniem nerwu twarzowego..

bułgarski
Okazało się jednak, że i bułgarski ma swoją specyfikę, o czym w ramach konwersacji z rosyjskiego przekonała mnie moja Pani, moskwianka, z zawodu wykładowczyni języków słowiańskich o specjalności bułgarystyka. Spróbuję przekazać poniżej główne elementy jej wykładu, gdybym coś poplątał (nie stenografowałem przecież), to będzie tylko i wyłącznie moja wina:


Opisanie zasad języka i pierwsze tłumaczenia na bułgarski przypisuje się Metodemu, jak i - jak sama nazwa wskazuje - system zapisu cyrylicą. Cyrylica była oczywistym i prostym wyborem, to przecież zestaw znaków greki, w której ukazywały się podstawowe dzieła tamtych czasów, które właśnie tłumaczono na bułgarski. W ramach kodyfikacji zasad języka błgarskiego, dużo prostszego przecież od greki, tam gdzie było to potrzebne, braki uzupełniano rozwiązaniami z greki - czyli bułgarski był językiem słowiańskim ale z "greckim dopalaczem". 

Potem przez 500 lat pod tureckim jarzmem bułgarski był językiem  zachowywanym tylko w klasztorach, został więc zakonserwowany, ale też i zahibernowany na swoim początkowym etapie, podczas gdy inne języki słowiańskie ewoluowały.

Potem mamy około stuletni okres wybuchu języka bułgarskiego, utworzenie się kanonu języka literackiego. Jest to okres wpływów rosyjskiego na bułgarski (młodzież bułgarska najcześciej studiowała w Rosji) oraz - poprzez rosyjski i bezpośrednio - okres wpływu francuskiego. Mamy więc "makaronizmy" także i w bułgarskim, ale jest ich mniej i zostały przyswojone później i w inny sposób (łacina poprzez rosyjski-francuski, albo poprzez francuski, a nie bezpośrednio).

Później mamy okres wpływów niemieckiego na bułgarski - za pośrednictwem cesarstwa austrowęgierskiego. Wpływy te dotyczyły nie tylko słownictwa, ale także rozwiązań gramatycznych.

No i - jak na całym świecie - mamy także okres inwazji angielskiego, w tym głównie w wariancie amerykańskim od lat40-tych XX wieku...

Myślę, że ten opis pokazuje, że bułgarski łatwy być nie może. Że przyda się tu znajomość nie tylko starocerkiewno-słowiańskiego, ale też i greki, wspomagana znajomością języków nowożytnych, zarówno romańskich, jak i germańskich. W bułgarskim mamy i odmiany przez osoby, liczby, rodzaje i przypadki, jak w językach słowiańskich, tyle czasów co w angielskim, rodzajniki... Ufff.. Koniec wykładu. Na dziś.

W nagrode element językowy o charakterze rozrywkowym:

Moje ulubione danie śniadaniowe to jajca na oczi. To miejscowa nazwa jaj sadzonych. Tylko w Polsce jaja się sadzi, skutkiem czego są one (po)sadzone, czyli nie są ani wstrzaśnięte, ani zmieszane. Pokazuje się w ten sposób, że nic się z nimi nie robi, dzięki czemu uzyskujemy żółtko otoczone ściętym białkiem. Po rosyjsku na jaja sadzone w Moskwie mówi się po prostu "jajecznica" i tak figurują one w menu, z tym, że ilość tej jajecznicy precyzuje się przy zamówieniu (dajtie dwa jajca pożałsta). Jest wprawdzie rosyjskie słowo głazuni, utworzone od rosyjskiego słowa głaza, czyli oczy, ale nie wiedzieć czemu coś nie bardzo używane. Zwrot bułgarski ma w sobie dla mnie dodatkowy komizm, bo jakoś kojarzy mi się z maseczkami piękności używanymi przez panie. Jedne mogą sobie nakładać na powieki plasterki ogórków, a drugie rzucają sobie jajca na oczi.....

Dziwne skojarzenia wywołuje we mnie także butelkowany napój z napisem PORTOKAŁ. Może przez to niefortunne zbułgarzenie hiszpańsko-portugalskiego słowa PORTOCAL (pomarańcza) mam wrażenie jakbym pił przenośne odchody.....

Już wkrótce ostatni odcinek serialu bułgarskiego....

skomentuj (10)

Bułgaria - hotelarstwo 2011-10-17 12:25:15

Rozliczenie delegacji

Strona zapraszająca mocno polecała nowy hotel Anel, jako że jest położony o rzut beretem od ich kwatery głównej, jest blisko centrum, no i zapewnia należyte warunki.

Strona wysyłająca zaczęła się jednako krzywić, jako że Anel jest hotelem pięciogwiazdkowym a nowe wytyczne napisane dla obniżki kosztów, zalecają nie korzystać z takich przybytków, no chyba, że cena za dobę jest niższa od 100 euro.

Znalazłem szybko stronę Anel, gdzie okazało się niestety, że cena ta kształtuje się na poziomie 120 euro. Fatalnie. Ale pojawiła się iskierka nadziei. Otóż okazuje się, że przysługuje zniżka za każdą dobę weekendową, a ja akurat miałem jedną taką i że hotel w weekend kosztuje 90 euro za dobę. Łączny mój koszt wyniósłby więc 210 euro, czyli średnio 105 euro - już blisko dopuszczalnej granicy.

Co tam, zaryzykuję - pomyślałem i rozpocząłem rezerwację internetową płacąc prywatną kartą kredytową. licząc, że zwrócą mi jeśli nie całość wydatku, to wydatek do sumy limitu. Innymi słowy postanowiłem zaszaleć i dołożyć 10 euro do interesu. Nie wiem dlaczego, ale za zarezerwowana przez mnie jedynkę system zabrał mi z karty tylko 180 euro i nie chciał wziąć więcej:-)

Okazało się, że dostałem jeszcze jedną, dodatkową zniżkę, choć nie wyjaśniono mi dokładnie dlaczego. Może dlatego, że październik to już po sezonie, a może dlatego, że przez Internet, a może dlatego, że przedpłaciłem 100%? Nie wiem, ale ku mojej radości, koszt wynosił już tylko 90 euro za dobę za jedynkę w pięciu gwiazdkach.

Gdy przyjechałem na miejsce, Pani, wcale nie staruszka, z uśmiechem podała mi klucz, który jednakże, ku mojemu zdziwieniu okazał się być kluczem do apartamentu. Drobne 80 metrów kwadratowych, podwójne łóżko King Sajz, dwa telewizory, skórzana kanapa itp itd.. Otworzyłem okno na balkon. Okazało się, że mieszkam po sąsiedzku z restauracją, która na sezon jesienny na głucho zamknęła wejście na taras, sąsiadujący z moim. Miałem więc do osobistej dyspozycji taras długości ok. 120 metrów. Zadzwoniłem na recepcję z pytaniem, czy aby nie zaszła pomyłka, bo nie będę zbyt zasobny, by koszt tej pomyłki pokryć. Przecież zamawiałem jedynkę. Pani uspokoiła mnie, że nie, wszystko jest w porządku.

Po 15-tu minutach jednak zadzwoniła z przeprosinami, że jednak się pomyliła, bardzo przeprasza i że jak to dobrze, że jej zwróciłem na to uwagę, bo chyba by ją z pracy wyrzucili, zaraz przyjdzie bell-boy i przeniesie mnie do mojego nowego pokoju.

Dostałem nowy pokój dwa piętra niżej. Okazało się, że rzeczywiście jakiś substandard. Moja jedynka zamiast 80 metrów kwadratowych miała góra 45, ale poza tym bez zmian - double bed King-Sajz, dwa telewizory, klima, skórzana kanapa w livingu itd. Otworzyłem drzwi na balkon. Okazało się, że tym razem sąsiadował z kawiarnią, gdzie rano serwowano breakfast typu szwedzki stół, więc miałem do dyspozycji taras długości około 80 metrów.


Analiza porównawcza trendów w hotelarstwie światowym

Najbardziej zawsze onieśmielają mnie łóżka. 2,5m na 2,5m to trochę dużo na jednego człowieka. Nawet ja - raczej wielkogabarytowy - gubię się w tym wszystkim, wzmaga się też uczucie osamotnienia. W różnych miejscach na świecie zdarzało mi się spać i różnie się ten temat rozwiązuje.

W purytańskiej Ameryce, może nie wszędzie, ale mam doświadczenia z Waszyngtonu, na wyposażeniu każdego pokoju znajduje się Biblia. Rozumiem, że przeczytanie przed snem kilku wersetów z Pisma uspokaja, usposabia bogobojnie i wybija z głowy jakieś niejasne tęsknoty i zachcianki cielesne. Coś dla ducha, nic dla ciała - niech się umartwia.

W Holandii, gdzie również miałem przyjemność, również w szufladzie biurka w każdym pokoju hotelowym mamy Pismo Święte, ale oferowana jest też alternatywa. Na tej samej zasadzie jak korzystanie z barku, czyli dla chętnych i za dodatkową opłatą, oferowana jest możliwość dostępu do kilku dodatkowych kanałów wewnętrzhotelowej sieci telewizyjnej puszczającej non-stop porno. Słowem i coś dla ducha i ersatz dla ciała....

W Bułgarii, w hotelu Anel, nie ma ani tego ani tego. Ale za to można się wykąpać. W wannie King Sajz z możliwością przekształcenia jej w prysznic. Na półeczce nad wanną znajdziemy kilkanaście buteleczek zawierających rozliczne ciecze - mydła w plynie, szampony, utrwalacze i inne kondycjoniery, mleczko kosmetyczne i balsam po goleniu, są też waciki luzem i na patyczkach, dodatkowe cuda do robienia sobie cud-paznokci, czepek kąpielowy,
Wsród wielu pudełek i pudełeczek, stojacych obok wielu buteleczek nie rzuca się w oczy. Ale jest!
Ta-daam!!!!  P r e z e r w a t y w a !!!!!!  Słowem nic dla ducha, ale dla ciała konkretnie!!!

Jeśli móc coś uogólniać na temat Rosji na podstawie dwóch dobrych hoteli, w Moskwie i Krasnojarsku, zarówno sprawy ducha jak i ciała, klient musi załatwiać we własnym zakresie.

skomentuj (5)

Bułgaria - punkt widzenia a punkt siedzenia 2011-10-14 07:09:52

Wracamy z rozmów. Organizatorka wizyty, Bułgarka, na kilka minut zmienia się w przewodnika po mieście i spacerując w deszczu do postoju taksówek objaśnia co widzimy po lewej, co mijamy po prawej. Okazuje się, że Sofia, jak Warszawa, też jest rozkopana z okazji budowy kolejnej nitki metra. Ale - w odróżnieniu od Warszawy - to ciepłe południowe miasto, chyba sie tej nitki nie doczeka, a w każdym razie wykopki nie skończą się prędko. Natrafiono na resztki starorzymskiej zabudowy i budowa metra przekształciła się automatycznie w archeologiczne wykopaliska w centrum miasta. Może zrobią z tego Muzeum?

No bo my już mamy pecha, mówi "przewodniczka". Najpierw Rzymianie, potem znowu Turcy... Spytałem więc ile czasu ci Turcy sie tu panoszyli? Ponad 500 lat - odpowiedziała.

- Ho, ho. To nasze rozbiory między Austrię, Niemcy i Rosję trwały tylko 123 - powiedziałem.

- No tak, w porównaniu to tylko epizod - roześmiała się, ale spoważniała, kiedy zobaczyła, że coś nie bardzo się cieszę. Pomyslała, że może powiedziała coś nie tak, a ja po prostu wlazłem w kałużę i zrobiło mi się mokro w butach. Postanowiła więc - jak to dobra gospodyni - rozładować atmosferę:
- Ale rzeczywiście chyba szczególnie ciężko musiało być pod Niemcami....

Nie prostowałem, że wprawdzie Września i Wóz Drzymały ale też i Kasy Stefczyka i Hipolit Cegielski, infrastruktura kolejowa i drogowa, mechanizacja w rolnictwie itd, że do dziś patrząc na mapę z zaznaczoną siecią komunikacyjną łatwo zauważyć, gdzie był który zabór. Chciałem tylko dotrzeć do hotelu, rozgrzać się w wannie i wypić herbatę z cytryną. 

Wreszcie wsiadłem do taksówki. Jadę i rozglądam się po mieście. Już po chwili mijałem pomnik Cara Wyzwoliciela...

skomentuj (2)

Szeremietiewo 3 2011-10-13 07:53:32

Pierwsza podróż służbowa (miły nudorozpraszacz), związana jest niestety z lotem samolotem Aerofłotem, w którym znowu masełko smoleńskie - ale już się do tego okropieństwa przyzwyczaiłem, a na mojej trasie reszta to nie byli Polacy, więc nawet nie mieli się do czego przyzwyczajać, bo nie mieli głupich skojarzeń.

Ale zanim samolot, to najpierw przejść trzeba przez Szeremietiewo - dział odlotów. Przyszło mi znów odstać godzinę już po wszystkich odprawach przed Gate51 (jedna wijąca się kolejka do Sofii), tuż koło bratniej kolejki do Gate52 (drugi wijący się wąż rodaków - destination Warsaw). Trochę im zazdrościłem. Usiąść nigdzie się nie dało bo już dawno miejsca siedziące jakiś od dawna koczujący tu tłum pasażerów transferowych przekształcił w cygański tabor i w miejsca leżące.

W ten ścisk tłumu z bagażem podręcznym, stanowiący już wkróce nadzienie dwóch airbusów, wjechał jak w masło pan cieć, ciągnąc za sobą, na przegubowym dyszlu, szeroki i długi wózek. Wózek zapełniony był tekturą z opakowań zbiorczych różnych towarów sprzedawanych w sklepach wolnocłowych. Tektury było sporo i dodatkowo z tego wózka wystawała. Pamiętam z Warszawy napisy na autobusach-przegubowcach "Uwaga, tył zachodzi do 1m", pamiętam też koleżankę Ewę z pracy, która tego napisu nie pamiętała....
 
Pan, okazało się, też nie pamiętał. Gdy "zakręcał", podciął jedną z pasażerek, która straciła równowagę i usiadła na wózku. Pan zauważył, że coś ciężko się zrobiło i zatrzymał wózek. Pani wstała i spojrzała na niego dziwnie, wzrokiem pełnym wyrzutu.

Pan cieć nie wytrzymał chyba napięcia, bo przemówił: No i co się tak patrzysz? Wcześniej trzeba było się patrzyć!!!! Po czym odwrócił się i wózek odjechał. I zostaliśmy wszyscy ze szczękami, które opadły nam na podłogę.

Zrozumieliśmy jednak, że pan cieć ma inną wizję tego co się przed chwilą wydarzyło.
1. Otóż wydaje mu się, że on jest tu pojazdem uprzywilejowanym zaopatrzonym w migałki
2. Wydaje mu się, że "tu się pracuje" a on jako mężczyzna pracujący, ma nad tą chołotą przewagę.
3. nie kojarzy, że to ta chołota właśnie daje mu pracę kupując rózne rzeczy w sklepach wolnocłowych, to dzięki nim on jest potrzebny bo ma co wywozić.
4. Nie sądzę żeby to potrwało długo - przy tym nastawieniu i tak go wkrótce wywalą na zbity pysk.

W każdym razie panacieciowe "No co się tak patrzysz?" (Nu, czio, smotrisz-to?) uznałem za pełną paranoję, a ta skojarzyła mi się natychmiast z Jonaszem Koftą:

Jonasz Kofta

Moja paranoja

Alkohol na ogół wchłaniam
Wszystkie gatunki do wytrzymania
Mogę bimber, brzozową, wodę "Chypre", "Być może"
Mogę brym, berbeluchę... politury nie mogę
Pewnie i mógłbym i politurę, gdybym w gardle był gładszy...


No co się tak patrzysz?


Życie w ogóle znam na wylot
Byłem pumpernikiel, kaskader i pilot
W jednym filmie to z drugim kaskaderem -- Śliwą
Dwieście metrów przeszło leciałem... po piwo
To był wyczyn, bo mieliśmy po dwa złote na krzyż


No co się tak patrzysz?


Ty się nie pytaj, kto ja
Ty się nie pytaj gdzie
A w ogóle
To moja paranoja
Ole!


Kobiety u mnie w porządku
Z wyjątkiem jednego wyjątku
Ona była dla mnie kobieta -- zagadka
Pół-Japonka i pół-Mulatka
Oczy miała dzikie, bo paliła haszysz


No co się tak patrzysz?


Mam stanowisko kierownicze, nie powiem
Wszystko stoi na mojej głowie
Nawet kapelusz na niej trzymam
Biurko, centralne, palmę i dywan
Języka nie znam żadnego
(A trzeba znać trzy)


No co się tak patrzysz?


Ty się nie pytaj, kto ja
Ty się nie pytaj gdzie
A w ogóle
To moja paranoja
Ole!


Ja jestem cwańszy niż wy wszyscy
Nie wszystko złoto, co się błyszczy
Może mnie wzięła raz ochota
By powiedzieli: Równy chłop, choć idiota
Może to dla współżycia w grupie
Tak heroicznie trzeba zgłupieć
Człowiek myślący jest solą w oku
Kretyn to kretyn. Dajcie mu spokój


Ty się nie pytaj kto ja
Bo ja już swoje wiem
Bo to jest
Moja paranoja
Moja paranoja
Ole!
źródło: http://inx.pm.waw.pl/~tp/kofta4.html


Sam lot dłużył się niepomiernie. Jednak 3 godziny lotu, zwłaszcza dla osób o dużych gabarytach to jednak jest męka. Ale za to stewardessy i jeden chłopięcy steward tuż po podstawówce roznosili nawet specjalne, zamówione wcześniej, zestawy wegetariańskie i nawet jeden specjalny children's menu - prawie jak w MacDonaldzie:-) .

Boska była też sama odprawa paszportowa. Gdy wysiadamy z samolotu Moskwa-Sofia, dostojnie podchodzimy do okienek pograniczników. Przy pierwszych dwóch kłębi się kolejka. Trzecie jest puste. To wasze okienko:-)
Nie wiedzieć czemu Bułgarzy jeszcze nie przyzwyczaili się do tego, że oni też są już obywatelami Unii Europejskiej:-)

skomentuj (7)

Księga Gości

Moskwa


See 10-Day Forecast
© HotelsCombined.com
ministat liczniki.org
Pomóżcie Mikołajowi !!!
Pomóżcie
Помогите

Szczególnie polecam !!
Kurra !!!! Super rysunki, poczucie humoru, autoironia, a wszystko tak krótko, jak ja nie potrafię...

Gang moskiewski
Moscow rules Kocianna, z żywiołową córeczką, futrzaki wyjechały, miaaau
Magdalena co to "tut ponajechala", polski, damski punkt widzenia na Moskwę
Kacap z Moskwy, z Moskwy po polsku myśli rosyjskie Denis zawsze aktualny, dużo zdjęć, ostre opinie i polemiki, z którymi nie zawsze zgadzać się trzeba

Bywamy u siebie
Maszyna do pająków. drapieżna, bezkompromisowa, dla dorosłych, się dobrze czyta
Podróże z Calimerą Blog Ewy-Margarytki, różności, w tym e-bizness, podróże, a jak podróże to z Calimerą!
Swojanka Aforystyczne zacięcie, zabawa słowem, krótkie-fajne notki,,,
Przewodnik po Krakowie Dowcipnie redagowana kopalnia informacji z dodatkowymi, konkursowymi atrakcjami....

Nasi są wwwszędzie
Mińsk ale białoruski! Kazasza znów nadaje!
Tom zwany też Bydlogiem Trudy egzystencji na wyspach
Zwyczajne pakistańskie życie Przyda sie czasem trochę znajomości pakistańskiego angielskiego, pyszne:-)
thernity blog wrażenia po przeprowadzce do Włoch
Oko na Bałkany Bałkański blog Agnieszki Skieterskiej
Jeż Węgierski Jego zdziwienia budapeszteńskie
Polishman not in NY rozmyślania spod Detroit
O czem że dumać na paryskim bruku informuje opdar

wwwszędobylscy ale nie nasi:-)
Everything Moscow Moskwa oczami Irlandczyka, dziwi go trochę więcej niż nas:-)
Polska w oczach Angola felietony po angielsku, ale z polskim tłumaczeniem, pyszne

Niestety już nie nadają (albo wcale albo dla szerokiej publiczności)
Freye w Irlandii O emigracji geograficznej, duchowej i kulturowej...
Kazasza's blog Kazachstan i azjatycka "przestrzeń poradziecka"




Tagi
Мельница Хелависа девушка классно поет.:-) achu achu aerofłot agnieszka radwańska apteki w moskwie aurora baba marta bartman i kadziewicz beczka bez masełka białe plamy bibikać bolek i lolek będziemy razem che burashka chuligan cicho ciemna kobyłka czeburecznaja czeburek czebureki czp daszkowa delikatna nuta zapachowa z torfowisk dental klinika dieta zbilansowana dosia draka drogie gruszki dtp dzierżyński dziewuszka dzień kobiet fotografia gaz z łupków georgijewska wstążka gołebie groza że zgroza grrruch ha-wu tfu tfu hej mister helawisa hellawes hryniewiecki hugo bader hydraulik immunitet internet w moskwie irina surina jacek hugo-bader jaromir nohavica jaruzelski jerofiejew jesienin jożin z bażin kak princessa kalian katyn klamki kolos na glinanych nogach koniew korupcja kot programisty krasowki krawat kryzys w moskwie krzywy gagarin kurtyka śledzi leki bez recepty leopard lewa maciej zembaty majakowski marinina masza malinowska masłowska mcdonald michałkow michałkow andriej nikita siergiej mielnica mielnica-brennan moskiewska policja moskwa moskwa - pietuszki moswar mołodczina mołodoj czełowiek młoda nabrać pasażerów najświeższe wiadomości natalia o'shea niedźwiedzie na ulicach non iron nowinka o słowniku intymnie olimpiada zimowa onuce opieka zdrowotna panika petersburg pierepałka pisk mody pit internetowy jak cholera piter piłka nozna poczta rosji pogodi! pointy nie będzie political fiction potasowka prenumerata prochorow prospekt mira pryszcz pudzian raskoszelitsia rokossowski rosjanie na olimpiadzie rosyjski rosyjskie klipy sankt petersburg sekstans sektant sepulka serce słowianki siatkówka siatkówka matlak siatkówka męska siła wyższa skorostnyj spusk skróty skład kolejki sobaka drożała soczi soczi 2014 sofka sosulka sowiecki spaleni słońcem sport ssora stewardessa stomatolog suczki sztuczki sugroby szczery poniedziałek szkoci bez majtek sznycel szpilki tambowska wilczyca tanio za darmo tenis terakt titanic topola damska tri wokzała tut ponajechali tvn24 ukrainność urodziny urra!!! vancouver wideonadzór wietnamki wilk wilk i zając wojciech jaruzelski wybory prezydenckie raz wysocki łyżwiarstwo sprint wyszyński władywostok wódczane złote myśli zadornow zamach na metro zamki zombirować zubnoj wracz zwis męski zwoźniak vs woźniak łużkow świętowanie żora s bora żyrinowski
Najlepsze Blogi
stat4u